wtorek, 28 czerwca 2011

Rozdział I - Wakacje!

        Dziś nastąpił dzień wolności, dzień słońca, dzień lata - tak, to dziś zakończenie roku szkolnego, jedno z największych świąt. Pogoda sprzyjała humory również. Słońce wstało bardzo wcześnie i już oświetlało twarze dzieci i młodzieży zmierzających po raz ostatni w tym roku szkolnym do szkoły. Wśród tych twarzy była też twarz Oli Olsen, pogodnej dziewczyny kończącej właśnie pierwszą klasę gimnazjum i to ze świetnymi wynikami bo jak inaczej można określić średnią 5,21. Ola szła ze swoją najlepszą przyjaciółką Stefanią. Dziewczyny kochają plotkować, ale teraz nie było na to czasu ponieważ trzeba przecież zaplanować wspólne wakacje- tylko one dwie, plaża i słońce.
O: Mam nadzieję, że przyjmą mnie do programu
S: Jakiego programu? Do "From Mexico to Africa"? Na pewno Cie wezmą. Wysłałaś im świetny opis i jeszcze lepsze wideo
O: No nie wiem... Wiesz jaka jest konkurencja ?!
S: Tak wiem, ale poczekajmy do 18.00 na wyniki
O: Masz rację jak mnie wezmą to super a jak nie to trudno
S: No właśnie. Ale chodź szybciej bo się spóźnimy
O: A swoją drogą to ciekawe: polski program, a angielska nazwa
S: To po to, aby program był światowy a nie prowincjonalny. Wiesz, muszą zdobyć widzów.
O: Jak zwykle masz rację :)
           Gdy dziewczyny weszły do szkoły od razu powędrowały na (wyjątkowo ładnie przystrojoną) dużą salę gdzie miał się odbyć apel na koniec roku. Najpierw pani dyrektor przywitała uczniów, nauczycieli, rodziców i zaprosiła ich wszystkich na część artystyczną. Po krótkim przedstawieniu zostały wręczone świadectwa, te z paskiem i te bez. Wreszcie się skończyło i wszyscy radośnie wyszli przed szkołę, by się po prostu rozejść.
S: Ej, mam pomysł. Przyjdę po Ciebie o 18.00 i razem zobaczymy wyniki
O: OK! Mam nadzieję, że mnie przyjmą
S: Jasne, że Cie przyjmą! Muszę lecieć... To pa!
    Ola i Stefani rozstały się i poszły w swoje strony. Słońce było już w zenicie,a na niebie pojawiło się kilkanaście nowych chmur, które stworzyły wielką, grubą pokrywę, oddzielającą ziemię od nieba.Jednakże smak wolności był cudowny. Ola wróciła do domu, ale nie mogła sobie znaleźć miejsca, w głowie miała tylko ten program. Przez chwilę oglądała telewizję, czytała książkę, jadła obiad. Czas wlókł się jak ślimak. Wreszcie nadeszła 18, do drzwi zapukała Stefani.
S: Hejka! Gotowa na moment prawdy?
O: Jasne że tak, Właź już włączyłam komputer
S: OK, idź włącz tą stronkę z wynikami, ja tylko umyję ręce i do Ciebie zaraz dojdę.

1 komentarz: