środa, 29 czerwca 2011

Rozdział IV - Nad ogniskiem

2.7 -  poniedziałek
     Wstaliśmy wszyscy bardzo wcześnie. Schodząc na śniadanie znaleźliśmy liścik.
   Od razu po (pysznym) śniadaniu pobiegliśmy do biblioteki w poszukiwaniu tej książki. Znalezienie jej nie było trudne, bo wskazówki bardzo nam pomogły. Książka okazała się strasznie gruba. Otworzyliśmy ją aby zobaczyć co jest w środku, naszym oczom ukazały się krzyżówki, łamigłówki, mapa i różne meksykańskie ciekawostki. Dowiedzieliśmy się, że drużyna ziemi też znalazła taką książkę, tyle że w restauracji. Wróciliśmy do salonu i zaczęliśmy czytać instrukcję.
     Wzięliśmy się za rozwiązywanie krzyżówek. Niektóre pytania były banalne, ale niektóre tak trudne, że musieliśmy co chwilę chodzić do biblioteki by szukać pomocy. Rozwiązaliśmy wszystkie sześć krzyżówek. Powstały takie hasła: siła, ważniejsza, równowaga, niż, jest. I tu powstał kolejny dylemat, gdyż z tych wyrazów można było utworzyć dwa zdania: "Siła jest ważniejsza niż równowaga" lub "Równowaga jest ważniejsza niż siła". Nie wiedzieliśmy o co tu chodzi, ale zrobiliśmy małą sondę w czym się lepiej czujemy w równowadze czy sile, wyszło że w równowadze. Spojrzeliśmy na mapę, na której były zaznaczone dwa szlaki niebieski i czerwony. Nie wiedzieliśmy o co chodzi, mogliśmy się tylko domyślać.
    Nastąpiło południe, w Meksyku o tej porze jest na maxa gorąco, więc poszliśmy na basen. Chlapaliśmy się, robiłyśmy zawody w nurkowaniu, ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. Musieliśmy pójść na obiad. A więc poszliśmy, zjedliśmy i powędrowaliśmy całą grupą nad morze położone około jednego kilometra od naszego hotelu.
Marta: Tu jest cudownie
Majka: Po prostu bosko.
Ja: Macie rację, ale nie wiem jak damy radę przeżyć bez telewizora i komputera.
Marta: Bez kitu
Majka: Przesadzacie!
Piotrek: Nie przesadzamy. Bez neta? Cały miesiąc? Nie dam rady.
Majka: Może nam się uda zdobyć trochę cywilizacji w pojedynkach.
Wera: Oj nie marudźcie. Tu jest pięknie. Patrzcie! Już widać może!
 Wszyscy: Wow!
     Zachwytu nie było końca. Dobiegliśmy, przebraliśmy się w stroje i wskoczyliśmy do morza. To była świetna zabawa, podczas której doszłam do wniosku, że niestety muszę schudnąć i w ogóle zmienić tryb życia, bo w domu to tylko przed kompem i telewizorem siedziałam zajadając frytki i popijając colą. Namówię 'moich ludzi' na codzienne bieganie po plaży. Ale nie że to przymus, jeśli ktoś nie będzie miał ochoty żeby sobie trochę potruchtać to będzie miał dzień wolny.
   Musimy wygrać ten program, bo nagrodą główną jest 1000 złotych i tzw. paczka niespodzianka, czyli duuuże zyski.
    Po pływaniu w tym wyjątkowym morzu wróciliśmy na kolację do naszego hotelu, a następnie poszliśmy poczytać te meksykańskie ciekawostki, które okazały się zaskakująco ciekawe, na przykład ta: 'Do Meksyku nie można wwozić i wywozić żadnej żywności'.
Ja: Ej co byście powiedzieli, abyśmy codziennie biegali sobie po plaży?
Wera: Świetny pomysł. Można by też jogę ćwiczyć. No bo wiecie "Równowaga jest ważniejsza niż siła"
Piotrek: Chyba raczej "Siła jest ważniejsza niż równowaga"
Ja: Widzicie musimy ćwiczyć to i to. W dni parzyste będzie czas na bieganie, a w nieparzyste na jogę. Kto jest za? 
     Mój pomysł spotkał się z aprobatą. Od teraz będziemy sobie ćwiczyć, wszyscy się zgodzili, nie było żadnego wyjątku.
     Gdy już się ściemniło zeszliśmy na dwór na ognisko, na wspólne ognisko - drużyny nieba i ziemi. Fajnie nam się razem gadało i żartowało. Musiałam wykorzystać sytuację i zagadać do Kamila, który właśnie siedział na oddalonej ławce, pewnie miał zły dzień. Podeszłam strasznie stremowana, ale już nie było odwrotu.
Ja: Hej. Mogę się przysiąść?
Kamil: Jasne, że tak. Jestem Kamil.
Ja: A ja Ola. Miło mi Cie poznać.
Kamil: Jesteś bardzo miła. Gratuluję, bo w dzisiejszych czasach to rzadkość.
Ja: Dzięki - powiedziałam to spojrzałam na niego i słodko się uśmiechnęłam. On zrobił to samo. Siedzieliśmy i się tak gapiliśmy, gapiliśmy, gapiliśmy, aż zadzwonił mój telefon. Zignorowałam połączenie i wróciliśmy do rozmowy.
Kamil: Ciekawe jakie będziemy mieli jutro zadanie...
Ja: No ciekawe. A jakie wam wyszło zdanie po rozwiązaniu tych krzyżówek.
Kamil: Coś tam w równowagą i siłą, ale dokładnie nie pamiętam.
Ja: Nam też coś takiego wyszło.
     Przegadaliśmy tak prawie całe ognisko. Ja się dowiedziałam kilku rzeczy o nim a on o mnie.
     Po ognisku wróciłam do pokoju. O 23.00 nastała cisz nocna, więc musieliśmy siedzieć w naszych pokojach. Opowiedziałam Weronice o rozmowie z Kamilem. Opracowywałyśmy plan podbicia serc naszych "wrogów".

1 komentarz: