środa, 29 czerwca 2011

Rozdział III - Poznajmy się

1.7 - niedziela
   Dziś wyjazd na nieznane lądy, czyli pierwszy dzień programu "From Mexico to Africa".
  Słońce wyszło już zza horyzontu i zaczynało budzić wszystkich ludzi swoimi ciepłymi promieniami. Oli budzić nie było trzeba, bo z emocji w ogóle nie spała. Krzątała się po pokoju i zastanawiała się czy wszystko już spakowała. Próbując zapanować nad nerwami włączyła sobie cichutko radio, tak aby nikogo nie obudzić.  Właśnie leciała jedna z jej ulubionych piosenek - Hey Hey Hey. Czas mijał bardzo szybko, aż w końcu nadeszła 7.00 i cały dom stanął na nogi. Po chwili śniadanie było już gotowe i wszyscy zasiedli do stołu. Ola ledwo co zjadła tą kanapkę z serem, a to wszystko za sprawą nerwów, które ściskały jej żołądek. Ostanie przygotowania, i można było już jechać. Do Okęcia była jakaś godzina drogi. Ola wskoczyła ze swoją siostrą Martą na tylne siedzenia. Marta była strasznie zadowolona, że przez następny miesiąc wspólny pokój będzie tylko jej. O 9.40 dojechali już na lotnisko.
Ola poznała kilka osób, w tym Weronikę. Można powiedzieć, że nawet się zaprzyjaźniły. Już po kilku minutach wszyscy siedzieli w samolocie. O 10.00 samolot uniósł się w powietrze. Teraz już nie było odwrotu. Olka nigdy wcześniej nie latała samolotem, więc było to dla niej ogromne przeżycie. Robiła piękne zdjęcia i rozmawiała z Werą. Lecieli 10 godzin, to były wyjątkowe godziny... Na miejscu byli o 22.00 czasu polskiego i 15.00 lokalnego czasu w Meksyku. Gdy wysiedli z samolotu powitała ich opiekunka Marzena, która rozdzieliła ich na pokoje i dała godzinę na rozpakowanie się. Ola wylądowała w pokoju z Weroniką. Wera pochodzi z Wrocławia, ma długie brązowe włosy i  niebieskie oczy.
 [ZMIANA NARRACJI NA PIERWSZOOSOBOWĄ]
Szybko się rozpakowałam, Wercia również. Zostało nam trochę czasu, więc postanowiłyśmy zwiedzić okolicę. Tu jest naprawdę pięknie,a w dodatku mamy basen i jacuzzi. Pełen wypas. Wieczorem odbyła się tzw. rada plemienna (czyli zebranie), podczas której zostaliśmy podzieleni na dwie drużyny- drużynę nieba i drużynę ziemi.
Marzena:  Witajcie na pierwszej radzie plemiennej. Dziś poznacie swoich przyjaciół i wrogów. A więc Marta zapraszamy Cie do drużyny nieba, Kuba drużyna ziemi, Łukasz drużyna nieba, Wiktoria drużyna ziemi, Ola drużyna nieba, Szymon drużyna ziemi, Michał drużyna nieba, Oliwia drużyna ziemi, Weronika drużyna nieba, Kamil drużyna ziemi, Piotr drużyna nieba, Paulina drużyna ziemi, Majka drużyna nieba, Adrian drużyna ziemi, Mateusz drużyna nieba, Agata drużyna ziemi. Dziś macie wolne, aby się lepiej poznać, zwiedzić okolicę lub po prostu dobrze zabawić. Do zobaczenia jutro!
Rozeszliśmy się, każdy do swojego pokoju. Nasza drużyna mieszka na drugim piętrze, a oni na parterze, na pierwszym piętrze mamy restaurację i bibliotekę. Obok hotelu jest super basen, jacuzzi, leżaki, krzesełka, stoliki i ogródek. Mega luksus. W pobliżu naszego hotelu już dwa razy spotkałam pancernika i raz iguanę.
Mamy tu też mini zoo, w którym jest mnóstwo meksykańskich zwierząt. Najbardziej lubię oceloty. Chodzę je często oglądać, te zwierzęta mają żółto-pomarańczową sierść w czarne "kropko-paski". Słodkie kociaki.
    Dość opisywania hotelu i okolic, czas opisać moich ludzi. Najbardziej lubię Wercię i  Martę. Majka jest strasznie zarozumiała, chłopaki z naszej drużyny są tacy sobie. Chłopak, który mi się podoba to... mój wróg!!! A mianowicie Kamil. Drużyna ziemi jest nawet fajna, no może poza Wiktorią, która nie potrafi pracować w grupie, Oliwka i Paula są OK, a pozostali z ich drużyny to zapaleni sportowcy. Szkoda, że musimy ze sobą rywalizować.
  Kamil to słodki blondyn z cudownymi niebieskimi oczami. Tak, tak - bardzo mi się podoba, ale on pewnie mnie nawet nie zauważy. Muszę, no dobra chcę to zmienić.
   Powiedziałam o tym 'fatalnym zauroczeniu' Werci i okazało się, że jej też podoba się chłopak z przeciwnej drużyny - Adrian. A więc obie musiałyśmy coś zrobić, zostało nam już tylko 30 dni.

1 komentarz: